Nowy klip od Blueface’a i Stunna Girl wylądował w sieci i oczywiście subtelności tu nie znajdziesz. Bricked Up to numer, który nie próbuje być głęboki ani przełomowy, to raczej surowa, momentami wręcz chaotyczna energia wrzucona na bit i podbita obrazem od RLPvids.
Za kamerą stoi Ronnie Lewis (RLPvids), czyli człowiek od klipów, których za dużo się nie analizuje. Jest dynamicznie, jest imprezowy klimat, wszystko zgodnie z checklistą współczesnych rapowych wizuali. Bez historii, bez większego konceptu, ale z odpowiednim vibem pod TikToka i YouTube.
Jeśli ktoś liczył, że Blueface nagle zmieni styl, nic z tych rzeczy. Jego charakterystyczne „rozjeżdżanie się” z bitem nadal jest tu główną atrakcją. Dla jednych to znak firmowy, dla innych coś, co brzmi jak ciągłe spóźnianie się na własny numer. W Bricked Up ten offbeat jest szczególnie wyraźny, momentami sprawia wrażenie, jakby wokal i podkład funkcjonowały w dwóch różnych światach. I choć to już jego trademark, trudno powiedzieć, żeby z czasem stało się to bardziej dopracowane.
Na tle Blueface’a zdecydowanie stabilniej wypada Stunna Girl. Jej wejście jest bardziej konkretne, agresywne i co ważne w porównianiu do Face’a rytmicznie „trzyma się kupy”. Wprowadza trochę balansu do tego numeru, choć nie zmienia jego ogólnego charakteru.
Tekstowo? Bez zaskoczeń. Są relacje damsko-męskie w wersji bez filtrów, pewność siebie na granicy bezczelności i dużo bezpośrednich linijek i prostych, aby nie powiedzieć prostackich skojarzeń. To nie jest numer do rozkminy, raczej do odpalenia w tle albo dla klimatu.
Czy numer ma potencjał na hit?
Trudno powiedzieć, żeby Bricked Up było czymś wybitnym. To raczej kolejny kawałek w serii szybkich dropów Blueface’a, bardziej pod podtrzymanie obecności niż realny impact. Ale też… może o to właśnie chodzi. Nie każdy numer musi być przełomowy.



