Rapcity.pl - najnowsze wiadomości ze świata hip-hopu
Darrin "Dee" Dean, fot. The Real Report
W świecie rapu, gdzie każdy cent jest liczony przez prawników, a kontrakty przypominają cyrografy, historia, którą właśnie podzielił się Darrin „Dee” Dean, współzałożyciel legendarnego imperium Ruff Ryders, brzmi niemal jak filmowy scenariusz. Okazuje się, że Jay-Z, często postrzegany jako bezwzględny rekin biznesu, wykonał jeden z najbardziej wielkodusznych gestów w historii branży.
W najnowszym odcinku podcastu The Real Report, prowadzonego przez Tony’ego Yayo i Uncle Murdę, „Dee” Dean wrócił pamięcią do czasów, gdy Jay-Z objął stery w Def Jam. DMX mocno skomplikował swoją sytuację w tamtym okresie. Mimo statusu megagwiazdy i diamentowych płyt na koncie, Dark Man X był winien wytwórni kolosalną sumę, aż 8 milionów dolarów!
„X był w dołku finansowym w Def Jam na co najmniej osiem baniek. Czuł się tam niekomfortowo, chciał odejść, ale nikt nie puszcza gościa z takim długiem” – wspomina „Dee”.
Kiedy „Dee” udał się na rozmowę w cztery oczy z Jayem-Z, nie spodziewał się, że sprawa zostanie załatwiona „po męsku”. Hov, zamiast blokować transfer artysty do innej stajni czy żądać spłaty co do centa, po prostu… wymazał dług.
„Ten gość po prostu to skasował. Pozwolił mu odejść za darmo. Muszę mu to oddać, to była najsolidniejsza rzecz, jaką widziałem w tym biznesie” – dodaje szef Ruff Ryders.
Rywalizacja, która ustąpiła miejsca szacunkowi
Dla fanów teorii spiskowych i dawnych konfliktów to informacja elektryzująca. Przez lata media i fani zestawiali Jaya-Z oraz DMXa jako największych rywali w walce o tron Nowego Jorku. Ich legendarne bitwy freestylowe i walka o statystyki sprzedaży przeszły do kanonu hip-hopu. Gest Hovy pokazuje jednak, że mimo rywalizacji na listach przebojów, za kulisami rządził kodeks, którego dzisiejszy przemysł muzyczny może tylko pozazdrościć.
W rozmowie z Yayo i Uncle Murdą padło wiele innych smaczków, które rzucają światło na złoty wiek Ruff Ryders. „Dee” ujawnił, że Earl Simmons miał fenomenalną pamięć selektywną. „Dee” płacił mu 100 dolarów za każdy przypomniany sobie rym sprzed lat. Dzięki temu w ekspresowym tempie „składali” legendarne albumy z gotowych już w głowie rapera wersów.
Mało kto pamięta również, że „pierwsza dama” Ruff Ryders, czyli Eve, była wcześniej u Dr. Dre. Legendarny producent był jednak tak wybredny, że jej kariera stała w miejscu. „Dee” wyciągnął ją z Interscope, co okazało się strzałem w dziesiątkę.
„Dee” przyznał także z rozbrajającą szczerością, że początki finansowania wytwórni opierały się na pieniądzach „z pralki” (washing machine money), nawiązując do licznych pralni samoobsługowych, które służyły jako przykrywka dla ulicznych interesów.
DMX odszedł od nas jako legenda, ale dzięki takiemu wsparciu, o jakim opowiedział „Dee”, jego droga mogła być choć odrobinę lżejsza. Newsy o zagranicznym rapie.

