Rapcity.pl - najnowsze wiadomości ze świata hip-hopu
Fot. Koka Beats YouTube
Stało się. Coś, co przez dwie dekady było jedynie mglistym wspomnieniem z forum dyskusyjnego i zaszumionym plikiem .mp3 ściągniętym z Kazaa, w końcu ujrzało światło dzienne w pełnej krasie. 24 kwietnia do sieci i rąk fanów trafiło Przejście [25EP], wspólny projekt Pezeta i Ajrona. Jako ktoś, kto Muzykę klasyczną kupował w nieistniejących już sklepach muzycznych, czuję, że to nie jest tylko kolejna premiera. To archeologia polskiego rapu najwyższej próby.
Historia tego materiału to gotowy scenariusz na dokument. Sesje, które rozpoczęły się około 2005 roku, miały być naturalną kontynuacją współpracy obu artystów po gościnnych występach Pezeta na płytach Małolata i Ajrona. Życie i inne projekty zweryfikowały te plany, a legendarne bity Ajrona utknęły w cyfrowym niebycie.
Jak przyznaje sam producent, utwór W moim świecie, fundament tej EP-ki, powstał pierwotnie jako remix dla Noona. To, że dziś możemy go usłyszeć w jakości, na jaką zasługuje (zremasterowany przez legendę, Deszczu Strugi), jest wydarzeniem bez precedensu. To surowy, brudny i bezkompromisowy rap, którego próżno szukać w dzisiejszych, sterylnie wyczyszczonych produkcjach.
Tracklista to nostalgia, surowość i goście z „tamtych” lat
EP-ka składa się z 8 pozycji, które tworzą spójną opowieść o nocy spędzonej w mieście. Co znajdziemy w środku? Znajdziemy na niej prawdziwe „unrelease”. Kawałki takie jak Zimny czy Puste ulice to powrót do czasów, gdy sample cięło się „topornie”, a ich charakter budowała właśnie owa surowość. Początek tego drugiego utworu to zresztą archiwalne nagranie z koncertu z 2003 roku, ciarki na plecach gwarantowane.
Na płycie pojawiają się postacie, bez których polski hip-hop nie byłby taki sam. DJ Twister w Rozdziale udowadnia, że wciąż jest niedościgniony w doborze cutów, a obecność Piotra Bajusa (Fatum) w Przypomina mi domyka trwający dwie dekady spór o sample.
Singlowe Wołanie z gościnnym udziałem Eldoki to moment, na który scena czekała latami. Trzy filary warszawskiego rapu w jednym numerze w 2026 roku brzmią jak pokaz siły i trwałości tej kultury.
„Przejście” do nowej rzeczywistości
Choć większość EP-ki to materiał archiwalny, Ajron nie zostawia nas tylko w przeszłości. Zamykający album Przypomina mi – Rework 2026 to pokaz producenckiego kunsztu. Mniej sampli, więcej autorskiej elektroniki i przestrzeni. Z kolei Poranek – Outro, nagrane o świcie w otulinie lasu i odgłosów bocznicy kolejowej, idealnie puentuje ten „nocny dialog” Pezeta.
Dla kogoś, kto dorastał na Ursynowie czy Mokotowie w latach 2000., ta płyta to podróż sentymentalna. Ale dla młodszego słuchacza to lekcja historii. Dowód na to, że emocje zawarte w tekstach Pezeta i bitach Ajrona są ponadczasowe. To materiał, który nie udaje współczesnego rapu. Jest szczery, brudny i emocjonalny.
Pezet i Ajron udowodnili, że stare dyski skrywały nie tylko pliki, ale duszę tamtej epoki. Więcej w kategorii Polski rap.

