Trick Trick Eminem

Trick Trick ujawnia prawdę o Eminemie, której nie chcą znać dzisiejsi raperzy

Trick Trick, fot. The Forum Network

W świecie zdominowanym przez algorytmy, kupowanie wyświetleń i bezwzględny pęd za viralem, pojęcie „lojalności” w hip-hopie powoli staje się pustym frazesem. Branża przyzwyczaiła nas do tego, że za każdą przysługą stoi kontrakt na procenty, a wspólny kawałek to czysta kalkulacja biznesowa. Tymczasem legendarny reprezentant Detroit, Trick Trick, postanowił przypomnieć historię, która burzy ten cyniczny obraz i rzuca zupełnie nowe światło na postać Marshalla Mathersa. Czy Eminem rzeczywiście odwrócił się od swojego miasta? Odpowiedź brzmi NIE, a dzisiejsi krytycy po prostu „byli wtedy w pieluchach”.

Wokół postaci Eminema od lat krąży mniejsza lub większa fala krytyki, a internetowi komentatorzy regularnie zarzucają mu, że po osiągnięciu globalnego sukcesu odciął się od swoich korzeni. W jednym z zeszłorocznych wywiadów Trick Trick nie wytrzymał i postanowił wystawić Slim Shady’emu zasłużoną laurkę. W rozmowie bezlitośnie wypunktował młode pokolenie krytyków.

„Kiedy ludzie, którzy pier***ą te bzdury, chodzili jeszcze w pieluchach i nie znaczyli zupełnie nic dla kultury hip-hopu, on wyciągał na szczyt całe miasto” – mówi Trick Trick.

Lista jest długa i nie pozostawia złudzeń. Obie Trice, Proof, Kuniva, Swifty McVay, Bizarre, King Gordy, to nie są przypadkowe nazwiska z playlisty. To ludzie z krwi i kości, reprezentujący najtwardsze ulice Detroit, takie jak 7 Mile czy 6 Mile. Dostali swoją szansę na scenie tylko dlatego, że Eminem postanowił użyć swojej potężnej platformy, by dać im głos. Dorzućmy do tego 50 Centa, Stat Quo czy Ca$hisa, a otrzymamy imperium Shady Records, które na początku lat 2000. trzęsło całym rynkiem muzycznym.

„Masz, to dla ciebie. Nic mi nie jesteś winien” – kulisy narodzin hitu

Najbardziej poruszającym momentem opowieści Trick Tricka są kulisy powstawania jego największego hitu, Welcome 2 Detroit. To historia, która w dzisiejszych realiach biznesowych wydaje się wręcz nierealna.

Trick Trick wspomina, że został niespodziewanie zaproszony przez Eminema do legendarnego Studio 54. Jako człowiek głęboko zakorzeniony w realiach ulicznych 6 Mile i powiązany z tamtejszym półświatkiem, spodziewał się, że Marshall potrzebuje pomocy w rozwiązaniu jakiegoś konfliktu lub „czyszczenia” trudnej sytuacji. Zamiast tego Eminem zaprosił go do samochodu, włączył odtwarzacz CD i puścił gotowy utwór. Z genialnym bitem, swoim refrenem i pierwszą zwrotką. Brakowało tylko dwóch zwrotek Trick Tricka.

Reakcja Eminema? „Masz, to dla ciebie. Nic mi nie jesteś winien. Doceniam to, że zawsze przy nas byłeś i nigdy o nic nie prosiłeś. Jesteś prawdziwym G”.

Warto osadzić to w kontekście. Eminem był już absolutną megagwiazdą, legendą i jednym z najlepiej sprzedających się artystów w historii muzyki. Do tego status diamentu (ponad 10 milionów sprzedanych płyt) osiągnęły już u niego aż dwa albumy (The Marshall Mathers LP oraz The Eminem Show). Gościnna zwrotka Mathersa była warta miliony dolarów. Marshall oddał ją przyjacielowi z ulicy zupełnie za darmo, z czystego szacunku. Efekt? Trick Trick zdobył, jak sam mówi „największą legalną wypłatę w swoim życiu”. Ustawiła go ona finansowo i otworzyła drzwi do świata, o którym wcześniej nawet nie marzył.

Trick Trick – Welcome 2 Detroit (feat. Eminem)

Odrzucić demony show-biznesu

Ta historia ma jednak drugie dno. Sukces singla z Eminemem postawił Trick Tricka przed wyborem, z którym mierzy się każdy uliczny raper wchodzący do mainstreamu. Przemysł muzyczny otworzył przed nim drugie drzwi. Te pełne blichtru, wielkich kontraktów, ale też, jak sam mówi, demonów.

Trick Trick podjął świadomą decyzję o częściowym wycofaniu się z tej bezwzględnej machiny. Wybrał budowanie fundamentów na własnych warunkach, pozostając wiernym sobie i zasadom, które wyniósł z Detroit. Dziś, zamiast gonić za trendami na TikToku, podróżuje po świecie. Cieszy się szacunkiem od Stanów po Meksyk i działa jako Ambasador Pokoju przy ONZ.

Opowieść Trick Tricka to potężny prztyczek w nos dla wszystkich, którzy oceniają hip-hopową spuściznę przez pryzmat zasięgów w mediach społecznościowych. Przypomina nam, że prawdziwy hip-hop opiera się na relacjach, lojalności i cichej pomocy, która nie potrzebuje blasku fleszy, by zmienić czyjeś życie na zawsze. Eminem nie musiał nic nikomu udowadniać, a mimo to pomógł zbudować legendę Detroit. I to jest kapitał, którego żadna internetowa krytyka nigdy mu nie odbierze.

Źródło wideo: The Forum Network

Zobacz więcej w kategorii Rap zagraniczny.

Daniel Zadrożny
Daniel Zadrożny

Założyciel serwisu Rapcity.pl i pasjonat rapu z mocnym ukierunkowaniem na scenę amerykańską. Najbardziej ceni technikę, warsztat, lirykę i oryginalne brzmienie. Docenia również dopracowany storytelling. Blisko mu do artystów, którzy stawiają na skillsy i własny wizerunek, zamiast podążać za trendami.

Ponadto kolekcjonuje rapowe winyle i płyty CD z USA, ze szczególnym zamiłowaniem do produkcji z Detroit oraz mniej oczywistych wydawnictw, od klasyki po undergroundowe perełki.

W wolnym czasie uczestniczy w koncertach, a gdy nadarzy się okazja, przeprowadza również wywiady z raperami.

Artykuły: 19