Rapcity.pl - najnowsze wiadomości ze świata hip-hopu
Peja, fot. Rymanowski Live
Legenda polskiego rapu od zawsze mówi to co myśli. W najnowszym wywiadzie u Bogdana Rymanowskiego Ryszard „Peja” Andrzejewski odniósł się do medialnej burzy wokół Eda Sheerana i jego wypowiedzi na temat sytuacji w Strefie Gazy. Artysta ostro skrytykował brytyjskiego piosenkarza, zarzucając mu nieszczerość i powielanie wyuczonych formułek.
Temat zaangażowania środowiska muzycznego w sprawy międzynarodowe od zawsze elektryzuje opinię publiczną. Podczas ostatniego wywiadu Bogdana Rymanowskiego z Peją, poruszono m.in. temat Eda Sheerana i fali kryzysu, jaka uderzyła w brytyjskiego wokalistę w związku z napięciami wokół jego trasy koncertowej oraz oświadczeniami dotyczącymi Bliskiego Wschodu.
O co chodziło w ogóle w sytuacji z Sheeranem? Amerykański raper Macklemore, występujący jako support na trasie koncertowej Eda Sheerana, rzucił ze sceny hasło „Free Palestine”, co wywołało ogromną burzę i naciski środowisk prorządowych oraz biznesowych w Stanach Zjednoczonych. Pod naciskiem organizatorów i właścicieli obiektów Macklemore został ostatecznie odsunięty od dalszych występów podczas tej trasy.
W obliczu tej sytuacji Sheeran opublikował oświadczenie oraz odniósł się do sprawy ze sceny, tłumacząc, że decyzja o usunięciu supportu należała do organizatorów, a sam starał się łagodzić sytuację. Jego słowa (czytane m.in. z promptera) spotkały się jednak z ogromną krytyką ze strony części publiczności i innych artystów, którzy uznali je za lawirowanie, kluczenie pod dyktando showbiznesu i unikanie jednoznacznego stanowiska.
Pytany o postawę piosenkarza i jego publiczne odniesienia do tragedii w Izraelu i Strefie Gazy, Peja nie krył irytacji. W ostrych słowach ocenił, że wystąpienia artysty tego pokroju są kalkulowane, a sam muzyk, jego zdaniem, miał posłużyć się przygotowanym wcześniej przekazem. Peja nawet wypowiedział słowa: „Je**ć Eda Sheerana!”.
„Dla mnie to nie wystarcza” – Peja bez ogródek o Izraelu
Dla członka Slums Attack sprawa Bliskiego Wschodu i dramatu cywilów w Strefie Gazy to kwestia, w której nie ma miejsca na kompromisy czy dyplomatyczne lawirowanie. W wywiadzie raper dał jasno do zrozumienia, że symboliczne gesty i powierzchowne akcje mainstreamowych artystów są dla niego niewystarczające.
Peja przyznał, że sam nosi na koncertach koszulki z symbolami ruchu oporu oraz postaciami związanymi z obroną Palestyńczyków, takimi jak zamordowany rzecznik prasowy Hamasu i ich zbrojnego skrzydła, Brygady al-Kassam – traktując to jako wyraz solidarności z ludnością cierpiącą pod ostrzałem. W ostrych słowach odniósł się do działań Izraela, porównując skalę zniszczeń w Strefie Gazy do historycznych dramatów i ludobójstwa, a także wytykając podwójne standardy w rozliczaniu zbrodni wojennych na świecie.
Poznański weteran nie ukrywał wściekłości na to, jak potężna machina medialna i polityczna przez lata bagatelizuje cierpienie palestyńskich dzieci, stawiając sprawę jasno, że w obliczu ludzkiej tragedii milczenie lub asekuranctwo artystów jest po prostu niedopuszczalne. Cały wywiad można obejrzeć poniżej:







