Brotha Lynch Hung prezentuje singiel Yeah

Brotha Lynch Hung znów serwuje surowe mięso! Premiera luźnego singla „Yeah”

Fot. kadr z wizualizacji do utworu Brotha Lynch Hung - Yeah

Jeśli myśleliście, że legenda horrorcore’u przeszła na emeryturę i zajęła się uprawą ogródka, to byliście w grubym błędzie. Brotha Lynch Hung właśnie wypuścił do sieci numer Yeah i krótko mówiąc jest dokładnie tak, jak fani ze stolicy Kalifornii lubią najbardziej. Surowo, mrocznie i bez owijania w bawełnę.

W czasach, gdy mainstreamowy rap często brzmi jak kolorowa reklama napojów energetycznych, Brotha Lynch Hung przypomina nam, skąd wzięły się dreszcze na plecach słuchaczy w latach 90. Yeah to surowy odrzut (tzw. non-album song), który brzmi jak podsłuchana sesja nagraniowa w zadymionym studiu.

Już od pierwszych sekund wchodzimy w świat Season of da Siccness. Lynch nie bawi się w metafory o drogich samochodach, zamiast tego dostajemy charakterystyczne dla niego, makabryczne linijki o „zjadaniu kręgosłupów” i betonowej dżungli, w której „nie ma mydła, bo świat jest brudny”.

Ból ukryty między wersami

To, co jednak najbardziej uderza w Yeah, to momenty szczerości. Lynch, mimo swojej groźnej persony, otwiera się przed słuchaczem w niezwykle osobisty sposób. Raper nawiązuje do traumatycznego wydarzenia, śmierci swojej matki.

„Mamo, dostałem wyrok za jazdę po pijanemu (DUI), bo wiedziałem, że muszę siedzieć i patrzeć, jak umierasz. I nie będę kłamał, to kur*wsko bolało. Pijałem z tobą piwo, czy te wspólne śmiechy były tego warte?” – te słowa tną głębiej niż jakikolwiek horrorcore’owy opis przemocy. To przypomnienie, że pod maską „kanibala z Sacramento” kryje się facet, który przeszedł w życiu prawdziwe piekło, a muzyka wciąż jest dla niego jedyną formą autoterapii.

Numer ma formę niemal dokumentalną. Dzięki zostawieniu w nagraniu rozmów z producentem i skitu na końcu, czujemy się, jakbyśmy siedzieli z nimi na kanapie w studio, podczas gdy oni sprawdzają nowe „klamki” i dogadują wysyłkę ścieżek audio. To ten rodzaj „brudu”, którego często brakuje w dzisiejszych, sterylnych produkcjach. Zobacz więcej w kategorii Rap zagraniczny.

Brotha Lynch Hung – Yeah
Daniel Zadrożny
Daniel Zadrożny

Założyciel serwisu Rapcity.pl i pasjonat rapu z mocnym ukierunkowaniem na scenę amerykańską. Najbardziej ceni technikę, warsztat, lirykę i oryginalne brzmienie. Docenia również dopracowany storytelling. Blisko mu do artystów, którzy stawiają na skillsy i własny wizerunek, zamiast podążać za trendami.

Ponadto kolekcjonuje rapowe winyle i płyty CD z USA, ze szczególnym zamiłowaniem do produkcji z Detroit oraz mniej oczywistych wydawnictw, od klasyki po undergroundowe perełki.

W wolnym czasie uczestniczy w koncertach, a gdy nadarzy się okazja, przeprowadza również wywiady z raperami.

Artykuły: 7
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze